Wyjechała z Niemiec do Grecji. 64-latka opowiada, co jej nie pasowało
W ostatnim czasie sporo można przeczytać o osobach, które przyjechały do Niemiec, ale finalnie zdecydowały się na powrót do własnego kraju. Historia przedstawiona na łamach portalu focus.de pokazuje, że zza Odry wyjeżdżają również sami mieszkańcy tego kraju. Powodem takich decyzji nie zawsze są czynniki ekonomiczne.64-letnia Marion Mielsch nie chciała już żyć w strachu, bólu i samotności. W Niemczech czuła się jak w pułapce – choroba, depresja i brak wsparcia odbierały jej siły. Aż w końcu powiedziała dość. Spakowała całe życie do ciężarówki i wyjechała do Grecji. Tam wszystko się zmieniło.
Z Besigheim do Aten – podróż po nowe życie
Jeszcze rok temu Marion była cieniem samej siebie. Lekarze w Niemczech rozkładali ręce – niewydolność nerek, leczenie kortyzonem, codziennie garść tabletek i zero energii. Miała dość. Zdecydowała się na krok, który dla wielu wydawałby się szalony – przeprowadzkę do Grecji. To nie była turystyczna przygoda, ale desperacka walka o zdrowie i spokój.
„W Niemczech bym się nie wyleczyła” – mówi dziś Marion
Zmiana klimatu, diety i trybu życia zdziałały cuda. W Atenach Marion odzyskała zdrowie, odstawiła większość leków i schudła 20 kilogramów. Codziennie rano zaczyna dzień od oliwy z cytryną, zjada świeże owoce z targu, chodzi na siłownię i korzysta z greckiego słońca.
Grecki luz zamiast niemieckiego rygoru
W Niemczech każdy dzień był zaplanowany, przewidywalny i pełen stresu. W Grecji życie płynie inaczej – spokojnie, bez ciśnienia.
„Tutaj oddycham pełną piersią, mam czas dla siebie i czuję się wolna” – mówi Marion.
Ludzie są ciepli, otwarci, a słońce świeci nawet w październiku.
System zdrowia? W Grecji lepszy niż w Niemczech
Choć wielu uważa niemiecką służbę zdrowia za jedną z najlepszych na świecie, Marion ma inne zdanie.
„W Grecji lekarze mają czas, patrzą na człowieka całościowo, a nie tylko na wyniki badań”.
Termin na rezonans? W ten sam dzień. Wizyta u specjalisty? Nawet o 23:00. W Niemczech – nie do pomyślenia.
Tańsze życie, więcej radości
W Grecji życie nie tylko smakuje lepiej, ale i mniej kosztuje. Targ pełen świeżych warzyw i owoców? Za 10 euro.
„Tu mogę sobie pozwolić na rzeczy, które w Niemczech byłyby poza moim zasięgiem” – przyznaje Marion.
Obiad w restauracji dla dwojga z winem? 40 euro. Nawet podatki są niższe.
Czy tęskni za Niemcami?
„Tylko za bułką z mięsem” – śmieje się Marion.
Poza tym niczego jej nie brakuje. Ma kontakt z bliskimi przez wideorozmowy, a w Grecji zyskała nowych przyjaciół. Spacerują po plaży, tańczą i śmieją się – bez pośpiechu, bez presji.
Powrót? Raczej nie.
Czy mogłaby wrócić do Niemiec?
„Nie wiem, co musiałoby się stać, żebym się na to zdecydowała” – mówi szczerze.
W Grecji odzyskała siebie. I nie ma zamiaru z tego rezygnować.
Wykorzystane źródła:
- focus.de
Źródło zdjęcia głównego: Rawpixel.com - stock.adobe.com
