Wyścig na uczelnie
Przyszli studenci muszą w związku z zaistniałą sytuacją mieć na uwadze znacznie zwiększoną konkurencję. Warto również zawczasu zastanowić się nad alternatywą jeśli nie uda się dostać od razu na wymarzony kierunek studiów. Do 2013 roku uczelnie liczą się ze wzmożoną ilością kandydatów. Dodatkowo na ten okres przypada fala roczników wyżu demograficznego, stąd prognozy o wzroście liczby studiujących z 435.100 w 2007 roku do 492.500 w latach 2011 – 2013. Dla gospodarki, w sytuacji braku inżynierów jest to dobra perspektywa, problem polega na tym, że uczelnie wyższe nie są przygotowane ani odpowiednio wyposażone dla tak licznych grup. Doradcy personalni radzą młodym ludziom wykazanie większej przedsiębiorczości i zapobiegliwości, przede wszystkim terminowe składanie podań, sprawdzanie, jakie są szanse na dostanie się na wymarzony kierunek. Również studia za granicą mogą być jakąś alternatywą. W krajach ościennych jest relatywnie łatwiej dostać się na studia, trzeba jednak liczyć się – podobnie jak w części uczelni niemieckich - z czesnym.