Za duża odpowiedzialność, za małe wynagrodzenie
Od piątku (08.05) w wielu niemieckich miastach drzwi przedszkoli były zamknięte, a wszystko w związku z trwającym strajkiem wychowawców przedszkolnych.
W miniony piątek, w Hamburgu nieczynnych było 70 z 220 przedszkoli, w Badenii-Wirtembergii nie pracowało około 300 przedszkolanek. W poniedziałek do strajku mają dołączyć jeszcze pracownicy przedszkoli w Bawarii oraz Nadrenii Północnej-Westfalii.
Do strajku (na chwilę obecną) przystąpiło około 20 tys. nauczycieli miejskich przedszkoli, świetlic oraz ośrodków młodzieżowych.
Pracownicy skarżą się na ogrom obowiązków oraz rosnącą odpowiedzialność, co nie jest adekwatne do ich zarobków. Związkowcy domagają się przejścia do innej grupy płacowej (co tym samym doprowadzi do podniesienia kwalifikacji pracowników i doda zawodowi przedszkolanki prestiżu) oraz wzrostu płacy o 10%.
Federalna minister ds. rodziny Manuela Schwesig (SPD) wyraziła zrozumienie dla pracowników przedszkoli, ale zaznaczyła, że wzrost płacy o 10% jest żądaniem niemożliwym do spełnienia i wzywa do debaty na temat prestiżu zawodów społecznych oraz roli edukacji wczesnoszkolnej w Niemczech.
Protest pracowników przedszkoli popierają także rodzice przedszkolaków, choć nie ukrywają, że zamknięte placówki mogą się odbić na ich pracy zawodowej, szczególnie, jeśli chodzi o młode matki, które dopiero co wróciły z urlopów wychowawczych, kolejna przerwa w pracy może spotkać się z niezadowoleniem ze strony pracodawcy.