Zadanie domowe? Nie. Dziękuję!
Każdy z nasz (dawniej lub nie) był uczniem, siedział w ławce, ściągał na sprawdzianach i odrabiał zadania domowe…
W obecnych czasach nie dziwi, więc pytanie: po co nauczyciele zadają zadania domowe? Przecież i tak większość dzieci ich nie odrabia, bo przecież jest tyle ważniejszych spraw (rower, zabawy z przyjaciółmi, piesze wycieczki, gry komputerowe, programy telewizyjne itd.), a i nauczyciele w tej kwestii nie są konsekwentni, bo zadane na poprzedniej lekcji zadanie domowe nie egzekwują następnego dnia…
W internetowym wydaniu tygodnika „Der Tagesspiegel” możemy przeczytać bardzo interesujący wywiad z dziennikarzem, specjalistą w dziedzinie edukacji, autorem wielu publikacji, ale przede wszystkim ojcem. Armin Himmelrath odpowiada na pytania dziennikarki, które dotyczą prac domowych zadawanych w niemieckich szkołach.
Dziennikarz jest zdecydowanym przeciwnikiem tej metody. Jego zdaniem są prace domowe są źródłem niezgody w rodzinie, niepotrzebnych kłótni, zmuszają dziecko do kłamstwa (w domu muszą przyznać przed rodzicami, że nauczyciel nic nie zadał pracy, a w szkole przed nauczycielem podać racjonalny, ale przede wszystkim wiarygodny powód nieodrobienia zadania).
Z perspektywy rodzica, Himmelrath mówi, że gdy jego dziecko przynosiło do domu zadanie domowe to czuł się zdegradowany do pozycji nauczyciela, który musi wyegzekwować wykonanie zadania, które jest wbrew dziecku: Zadawanie prac domowych to spychanie odpowiedzialności z nauczyciela na rodzica – odpowiadał dziennikarz.
Himmelrath zapytany o to, w jaki sposób można by zastąpić prace domowe, odpowiedział, że najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli uczniowie będą rozwiązywać je w szkole pod czujnym i profesjonalnym okiem nauczyciela, bo tylko w taki sposób czas poświęcony na odrobienie zadania będzie wykorzystany prawidłowo.
Również przez Polskę przetoczyła się dyskusja dotycząca prac domowych. W 2008 roku ówczesny Rzecznik Praw Ucznia i Rodzica Krzysztof Olędzki powiedział, że zadania domowe odrabiane przez uczniów w szkole są niezgodne z Konstytucją, ponieważ nauczyciele nie mogą ingerować w czas wolny uczniów.
Po tych słowach w polskiej oświacie zawrzało, a Olędzki zyskał tyle samo przeciwników, co zwolenników, a prace domowe zadawane są nadal…
To jak to w końcu powinno być z tymi zadaniami domowymi? Zadawać czy nie? Zdania są podzielone.
Jedni – przede wszystkim nauczyciele są zdania, że praca domowa zmusza ucznia do myślenia, samodzielnego szukania informacji, odrabianie zadania utrwala wiedzę zdobytą podczas lekcji.
Drudzy – rodzice, są zdania, że dzieci i tak nie odrabiają zadań domowych, bo skoro nauczyciele ich nie sprawdzają, to po co poświęcać na to czas. A co na to uczniowie? Chyba przede wszystkim trzeba spytać ich o zdanie.
W Polsce niektóre placówki edukacyjne odeszły od zadawania prac domowych, za to uczniowie więcej czasu spędzają w szkołach. Podobnie jest także w Niemczech, gdzie uczniowie w szkołach spędzają nawet 44 godziny tygodniowo, a cześć tego czasu wykorzystują na odrabianie prac domowych.