Zakładnicy muszą płacić za własny ratunek
Co prawda raczej nikt o zdrowych zmysłach nie chce być porwanym, ale teraz mamy jeszcze jeden powód aby unikać niebezpiecznych sytuacji.
Zgodnie z postanowieniem sądu w Berlinie, Niemcy, którzy zostali porwani za granicą, mogą zostać pociągnięci do pokrycia kosztów operacji ratowniczej.
Postanowienie sądu opiera się na sprawie Niemki Reinhilt Weigel. Kobieta wraz z szóstką innych osób została porwana we wrześniu 2003 roku podczas turystycznej wizyty w Kolumbii.
Po 10 tygodniach w niewoli, kobieta wraz z koleżanką z Hiszpanii zostały uwolnione i przetransportowane helikopterem z kryjówki w środku dżungli. Historia zakończyła się więc szczęśliwie. Jest tylko jeden zaskakujący szczegół.
Dwa miesiące po powrocie do domu, kobieta dostała rachunek za transport helikopterem opiewający na 12,640 euro.
Weigel uznała, że kwota ta jest zbyt wygórowana i postanowiła rozwiązać tę sprawę w sądzie. W pierwszej instancji uznano jej rację, jednak po odwołaniu się wygrał jednak Niemiecki rząd.
Okazuje się, ze zgodnie z prawem, niemieccy obywatele, którzy wymagają pomocy za granicą muszą ją otrzymać od państwa, jeśli żadna inna pomoc jest niedostępna czy niewystarczająca. Jednakże poszkodowany ma obowiązek pokryć później związane z nim wydatki.
Jak widać nie tylko polski rząd lubi pomysłowe oszczędności.